numer 2/87          listopad – grudzień 1987

 

w numerze m.in.:

  • PANORAMA OPOZYCJI – rozmowa z Januszem Onyszkiewiczem (patrz poniżej)
  • Wolność dla zuchwałych
  • Jacy jesteśmy?  Polska młodzież. Raport z badań
  • I like pieriestrojka?

PANORAMA OPOZYCJI
Mianem „opozycja” szafuje się u nas dość często, widząc opozycję nie tam, gdzie ona rzeczywiście jest, ale tam, gdzie osoby lub struktury odmienne są od modelu forsowanego przez władzę. Na naszych łamach prezentujemy przedstawicieli szeroko rozumianej opozycji wobec modelu społecznego istniejącego obecnie w Polsce. Nie faworyzujemy nikogo, stąd też hierarchia postaci może okazać się całkowicie dowolna i przypadkowa.

rozmowa z Januszem ONYSZKIEWICZEM
rzecznikiem prasowym „Solidarności”

Jak długo jesteś zaangażowany w działalność niezależną?

Właściwie, to nie jestem pewien kiedy to nastąpiło. Chyba tył to rok 68, okres wielkiego fermentu na uczelniach w całym kraju (Janusz jest wykładowcą uniwersyteckim – red.). Wcześniej podpisywałem już rozmaite protesty. Później moja aktywność nieco osłabła, wyjechałem na kilka lat za granicę/ Lata osiemdziesiąte i powstanie „Solidarności” to ponowne ożywienie.

Reprezentujesz „Solidarność”, co ale kryje pod tym słowem, czy to opozycja?

Są obecnie dwa rozumienia słowa “Solidarność”. Jest to związek zawodowy, który chce wałczyć o ochronę, a nawet o poprawą warunków bytowych ludzi pracy w Polsce. Nie mogą być mu jednak obce sprawy znacznie ogólniejsze. Dlatego „Solidarność” walczy o demokratyzacją w Polsce, o reformę gospodarczą.
Pojęcie szersze – „Solidarność” jest ruchem na rzecz tej demokratyzacji, na rzecz reform. Trzonem tego ruchu jest „S” jako związek zawodowy, ale są w nim zalążkowo obecne różne instytucje, organizacje i ruchy społeczne.
One wszystkie po prostu z „Solidarnością” się identyfikują. Są to np. ko¬mitety obrony praw człowieka, Komitet Helsiński, Społeczny Komitet Nauki, Komisja Edukacji Narodowej, nawet „WIP* itd.
Opozycja jest pojęciem jeszcze szerszym. Znajdują się w niej ugrupowania o ściśle politycznym charakterze, partie polityczne. Są one sojusznikami „Solidarności”. również „S”,w pewnym sensie, jest ich sojusznikiem. „SOLIDARNOŚĆ* po prostu Jest społecznym ruchem sprzeciwu wobec totalitarnego charakteru PRL

Stare pytanie – czy socjalizm jest reformowalny, jak oceniasz Gorbaczowską „pieriestrojkę”?

Sądzę, że socjalizm jest reformowalny – nie ma systemów, które się nie zmieniają. Model zwany „realnym socjalizmem” już obecnie różny jest np. w Polsce czy Korei Północnej.
Jest jednak socjalizm systemem niereformowalnym w tym sensie, że nie posiada żadnych „wbudowanych” w siebie mechanizmów zmian. Wszystkie zmiany, które następują, wywołane są przez kryzysy, przychodzą spoza systemu. Zmienia się on tylko pod naciskiem społecznym. Stąd też przemiany, które zachodzą w Polsce nigdy nie są prezentem władzy, ale są wywalczone przez społeczeństwo. Ten system próbuje po prostu się utrzymać, jedynym na to sposobem jest dostosowywanie go do wymagań społeczeństwa.
„Pieriestrojka” jest o tyle ważna, że świadczy o zrozumieniu tego przez pewne kręgi w ZSRR, związane z Gorbaczowem. Nie maja innego wyjścia. Związek Radziecki zaczyna tracić status mocarstwa światowego. Jest on – jak to określił Brzeziński (b. doradca prezydenta USA – red.) – „mocarstwem jednowymiarowym”, swój status zawdzięcza jedynie sile militarnej. Stany Zjednoczone natomiast, poza siła militarną, mają do zaoferowania niesłychanie dynamiczną gospodarkę i atrakcyjną kulturę. ZSRR nie jest atrakcyjny nawet dla ludzi ze swojego własnego imperium.

Jaka jest Twoja ocena obecnej sytuacji, uwzględniając reformę, referendum, próbę spotkania się Miodowicza z Wałęsą…

Zacznę od ostatniej kwestii. Ta prośba była dosyć zakamuflowana. Nie było to tak, że Miodowicz zadzwonił do drzwi Wałęsy i zapytał czy możemy porozmawiać. Spotkałem się z v-ce przewodniczącym OPZZ Uziębłą. Na następne spotkanie miał przyjść Miodowicz. Mimo, że było zorganizowane na terenie neutralnym, bał się, że może zostać rozpoznany i nie przyszedł. Sądzę jedna, że próba nawiązania kontaktu z „Solidarnością” przez OPZZ świadczy o uznaniu „S” jako siły politycznej, o uznaniu poparcia społecznego jakim się cieszy. OPZZ uznało po prostu „Solidarność” za partnera do rozmów. Szkoda, że do takiego wniosku nie doszedł jeszcze gen. Jaruzelski…
Jesteśmy w momencie, w którym zmiany muszą być dokonane. Ekipa Jaruzelskiego chyba wie o tym, że dalej tak państwo funkcjonować nie może. Świadectwem tego są pytania referendum. Chociaż są one puste, chociaż są pytaniem o rzeczy oczywiste – to etanowi a pewien sukces “Solidarności”.
*S* zawsze twierdziła, że reforma gospodarcza nie może się obejść bez reformy instytucji naszego życia politycznego. Władze, formułując pytania referendum, musiały to uznać, przynajmniej formalnie* Czy to zrealizują? To już ich słodka tajemnica.

Jacek Kuroń w „Krajobrazie po bitwie” twierdzi, że „Solidarność” nie potrafi dostosować się do obecnej sytuacji, że nawet przeżywa kryzys…

„Solidarność” przeżywa pewne przesilenie. Musi zmienić sposób działania, polegający dotąd na całkowitej negacji, na „okopaniu się” na swoich pozycjach. Władza musi dokonać pewnych ustępstw. Nie jest to zwycięstwo „S” na miarę Sierpnia, kiedy to władza poddała się na całej linii, ale jest szansa osiągnięcia jakiegoś cząstkowego sukcesu.
Jest to dla nas także pewne ryzyko. Musimy odrzucić formułę defensywno-negacyjną i wykorzystać możliwości, które mogą się pojawić. Musimy „rozepchać” uchylone drzwi, aby otworzyć je jeszcze szerzej. Ryzyko tkwi w pytaniu – czy „Solidarność” temu sprosta. Osobiście sądzę, że tak.

Czy można mówić, jak Romaszewski w swoim artykule, że Kościół wycofał swoje poparcie dla „Solidarności”?

Kościół w Polsce obawia się zawsze przelewu krwi. Dlatego po wprowadzeniu stanu wojennego apelował o spokój, rozsądek, wstrzemięźliwość. Musiał także przyjąć na siebie rolę rzecznika interesów społeczeństwa wobec władzy. Kościół nie tylko mówił wyraźnie za „Solidarność”, dosyć jawnie „S” popierał i starał się o jej legalizację. Niestety nadzieje Kościoła na honorowy kompromis zawiodły. W pewnym momencie Kościół wycofał się na właściwą sobie pozycję – nie polityczną.
Kościół nie może mówić o rozwiązaniach systemowych, może mówić o wartościach. Nadal jednak mówi – bardziej lub mniej dobitnie, najdobitniej ustami papieża w czasie pielgrzymki do Polski – o pluralizmie związkowym. Pluralizm związkowy w Polsce dla wszystkich oznacza jedno – „SOLIDARNOŚĆ”. Poza tym, nadal wiele grup działa pod „parasolem” Kościoła, choć władza stara się wywrzeć tu rozmaite naciski.

„Solidarność” a młodzież, sytuacja wśród młodzieży – jak to widzisz?

Młodzież w Polsce znajduje się teraz w sytuacji bardzo trudnej. Ma poczucie braku perspektyw, niemożności stabilizacji, założenia rodziny, znalezienia pracy dającej zarobek i satysfakcję. Postawy są różne: ucieczka w prywatność, aktywność np. w sferach muzyki młodzieżowej, religii Wschodu itp. Z aktywnością niezależną jest różnie – młodzież ma kłopoty z wejściem w struktury „Solidarności”, funkcjonujące przecież w konspiracji i w oparciu o ludzi wcześniej sprawdzonych.
Dla wielu młodych ludzi jest także „Solidarność” ruchem godnym szacunku, ale również ruchem, który – ich zdaniem – przegrał. To młodzieńcza, naturalna niecierpliwość powoduje takie oceny. Młodzi chcieliby mieć swój własny ruch, taka oferta jest np. „WiP” (przedstawialiśmy go w „B” – red.)
Młodzież nie jest jednak stracona dla „Solidarności”, jest natomiast stracona dla PZPR. Przykładowo, badano wzorce osobowe wśród młodzieży. Młodzi wybrali kolejno, jako wzór do naśladowania – Jana Pawła II, T. Kościuszkę, L. Wałęsę, J. Piłsudskiego. Nawet na najdalszym miejscu nie ma żadnej postaci z komunistycznego „panteonu”.
Pytano także studentów o ocenę PRL-owskiego systemu społeczno-politycznego. Tylko 0,6 (sześć dziesiątych procenta) chce, aby taki system jak w Polsce wprowadzono w innych krajach. Ponad 80 proc. jest temu przeciwnych. To napawa optymizmem, świadczy o nastrojach wśród młodego pokolenia Polaków.
„Solidarność” musi młodym ludziom zaproponować nowy rodzaj działania. Może to być działalność w komitetach założycielskich „Solidarności”, powstających w zakładach pracy i występujących o rejestrację. Zdecydowanie przeważa w nich młodzież. W tym działaniu się odnajduje, w ten sposób może też odnaleźć swoją drogę do „Solidarności”.

Jakie są najważniejsze cele „Solidarności” w najbliższym okresie?

Mówiąc bardzo krótko – wywieranie nacisku na władze, aby wprowadziły autentyczną reformę. Powołanie niezależnej reprezentacji różnych grup społecznych, które zajęły by się nadzorowaniem reformy. Oczywiście niebagatelne znaczenie ma tutaj legalizacja „SOLIDARNOŚCI”.

– Dziękujemy Ci za rozmowę.

Rozmawiał: Łukasz (Ryszard M. Zając)

 

numer w pdf – Bajtel nr 2/87

 

WESPRZYJ PROJEKT – WPŁAĆ PROSZĘ DATEK NA KONTO FUNDACJI: 71 1020 2498 0000 8902 0590 7557




pobierz blankiet wpłaty