numer 15          grudzień 1988

 

w numerze m.in.:

  • Kondycja górnictwa – rozmowa z Grzegorzem Stawskim z Krajowej Komisji Górnictwa NSZZ „S”
  • Ruch Młodzieży Solidarnej – rozmowa z Ryszardem Zającem (przedruk z „Nasz Głos” nr 7/63 –  patrz niżej)
  • Komunizowanie świata
  • Debata telewizyjna. Wałęsa – Miodowicz  1 : 0
  • Barbórka 1988
  • Florian Russu – Rumunia za kratami
  • Czas zatrzymany do wyjaśnienia

rozmowa z Ryszardem Zającem
inicjatorem Klubów Młodzieży Solidarnej

Zacznijmy od przedstawienia projektu Ruchu Młodzieży Solidarnej

Od strony organizacyjnej ma to być być federacja prawie całkowicie samodzielnych Klubów, a patrząc od strony ideowej mają to być zalążki elit intelektualnych w środowiskach młodzieżowych. Chodzi o to, że nam brakuje kadr. Wchodzi w życie nowe pokolenie, które w ogóle nie pamięta Sierpnia, ponieważ w tym okresie miało 7-9 lat, a więc nie było w stanie cokolwiek zapamiętać. Trzeba im coś o tym powiedzieć, przekazać doświadczenia, umożliwić ich kontynuację – trzeba im pozwolić poczuć się wolnymi i prowadzić jakieś działania niezależne.

Podstawą Ruchu jest szeroko rozumiana idea Solidarności…

Tak. Chodzi o to, żeby Kluby Młodzieży Solidarnej miały poczucie więzi z tym wielkim ruchem, jakim jest „S” – nie tylko zresztą ideowej, ale i organizacyjnej.

Gdzie szukałbyś prekursorów togo pomysłu?

Myślę, że są piękne tradycje w maszyn działaniu niezależnym, jak choćby Klub Poszukiwaczy Sprzeczności – zalążek przyszłego KOR-u. Był to przecież klub, którego członkowie byli licealistami, uczyli się, dyskutowali, pewne rzeczy akceptowali, inne odrzucali. Były drużyny harcerskie Jacka Kuronia, była „Czarna Jedynka” z Rejtana, Ruch Młodej Polski, grupa lubelskiego kwartalnika „Spotkania”. Nic nowego nie odkrywany, to wszystko już było, chodzi o to, aby na nowo to zacząć ponieważ jest taka potrzeba.

Czy Ruch przedstawi jakieś propozycjo programowe?

Jesteśmy na etapie samo określania się. Wydaje mi się, że często popełniano błąd, który polegał na tym, że najpierw zbierała się grupa młodych ludzi, wymyślała program, potem rzucała go w masy – masy miały go popierać. To jest schemat z życia oficjalnego PRL. Dlatego v tej chwili nie występujemy z gotowymi deklaracjami – nie było bowiem spotkania, zjazdu, który by je określił.

Zostawiacie to w gestii uczestników Ruchu?

Jeśli to ma być autentyczne, nikt inny tego zrobić nie może. Dlatego obecnie poprzestajemy na etapie przedstawiania propozycji – i to dość ogólnych.

Ponieważ Ruch na być federacją Klubów, noże mógłbyś przybliżyć obraz takiego Klubu?

Zacznijmy od tego, że z teorii sprawnego działania wynika, iż dobrze może działać grupa najwyżej 15-20 osób. Jest w stanie pociągnąć za sobą wielu innych, pod warunkiem że ma jasność celu, tzn. wie czego chce i wie jak to osiągnąć. Taka grupka może być rzeczywiście motorem niezależnych działań. Trzeba w każdym środowisku zakręcić takim małym kółeczkiem, niech ono same zaczyna działać.
Dlatego forma federacji – by postawić na samodzielną działalność młodych ludzi we własnych środowiskach. Ktoś mógłby powiedzieć – to po co w ogóle federacja, czy nie lepiej zostawić tylko Kluby? A jednak na początku działalności potrzebna jest pomoc. Ważne są kontakty, umiejętności robienia spotkań, gazetek – to trzeba przekazywać, tego trzeba uczyć. I właśnie do tego potrzebna jest jakaś „czapa”, jakaś struktura.

Jak wygląda twój Klub marzeń?

Klub Marzeń? Powiedzmy tak: dziesięć osób, ale żaby wszyscy z nich byli ludźmi opozycji z prawdziwego zdarzenia, aby każdy umiał np. zrobić gazetę, wydać ją, aby znał wszystkie formy niezależnego działania.

A co poza tym mieliby robić?

To, co potrzebne w ich środowisku. A potem niech każdy z mich przyciągnie do siebie następne dziesięć osób i niech nagle z tego ich Klubu powstanie dziesięć nowych Klubów.

Dziękujemy za rozmowę.

(przedruk z „Nasz Głos” nr 7/63, listopad 1988)

numer w pdf – Bajtel_nr 15

 

WESPRZYJ PROJEKT – WPŁAĆ PROSZĘ DATEK NA KONTO FUNDACJI: 71 1020 2498 0000 8902 0590 7557




pobierz blankiet wpłaty